Z PARĄ W RĘKU CZYLI RĘCZNY STEAMER DO UBRAŃ PHILIPS STEAM&GO



Dzisiaj nie będzie kosmetycznie a całkiem domowo, bo chcę Wam troszkę naskrobać o urządzeniu do prasowania, które to miałam okazję ostatnio testować i nie będę ukrywać, że podoba mi się to nawet bardzo! Ręczny steamer do ubrań od Philips towarzyszy mi aktualnie poza domem i jest naprawdę super jeżeli chodzi o szybkie prasowanie, czy też odświeżenie ubrań tuż przed wyjściem. A czy ma on wady? Zapraszam Was do małej lektury.
Produkt jest w moich rękach od pewnego czasu i zdążyłam sprawdzić go do różnych materiałów. Na początek jednak powiem o tym urządzeniu względem technicznym, co ma, co potrafi.

Kabel jest naprawdę długi, więc super, bo w mim wypadku jest zawsze tak że akurat gniazdko nigdy nie jest w miejscu w których chcę coś wyprasować, a przy takiej długości nie sprawia to większych problemów. W zestawie jest nakładka ze szczotką, której to zapomniałam zrobić zdjęcie :) Zakładam ją kiedy to chcę odświeżyć, czy też wyprasować ubrania z grubszego materiału, ale też przy odświeżaniu kanapy w domu i poduszek.

To jest naprawdę super rozwiązanie, tym bardziej w domu gdzie zamieszkuje go mały alergik. Ciągły strumień pary usuwa zapachy jak i zabija bakterie. Super sprawa do pluszowych zabawek, poduszek i wszystkich tapicerowanych rzeczy w domu.



W zestawie mamy rękawicę, która ma chronić naszą rękę przed poparzeniem gorącym powietrzem. Faktycznie para, która wydobywa się z steamera jest bardzo gorąca i można niechcący się poparzyć, kiedy nie będziemy uważać. Rękawicę zakładam zawsze przy prasowaniu ubrań, gdyż trzeba je lekko naciągać jedną ręką, a drugą przeciągać urządzeniem po ubraniu. Natomiast kiedy tylko odświeżam ubrania nie zakładam rękawicy, bo odświeżam je trzymając ubranie na wieszaku.






Urządzenie nie jest wcale takie ciężkie, jak i jest bardzo łatwe w użytkowaniu. Co prawda jeżeli mieli byśmy wyprasować nim stertę ubrań jak co niektórzy mają w domu na "magicznym krzesełku", to mogła by nas zaboleć ręka, bo jednak prasujemy w powietrzu. Do tego zbiornik nie jest na tyle duży, i trzeba go dość często napełniać mniej więcej co jedno ubranie i mowa tu o prasowaniu nie odświeżaniu. Fajnie, że możemy do zbiornika nalewać wodę prosto z kranu, to jest bardzo wygodne mimo pojemności zbiorniczka.


Ja uwielbiam używać go do lekkich materiałów, bo idzie to mega sprawnie i do tego moje ubrania są bardziej bezpieczne, gdyż para ich nie niszczy w żaden sposób. Moim zdaniem właśnie do takich zwiewnych ubrań steamer jest idealny, a wręcz niezastąpiony.

Nie ma tutaj ryzyka przypalenia ubrania. W tym wypadku steamer to szybkie i bezpieczne rozwiązanie. Świetnie sprawdza się też do spódnic, czy sukienek plisowanych, bo jeżeli któraś z Was ma takowe to pewnie miała nie lada wyzwanie wyprasować taką spódnice. Ja jedną posiadam i przyznaję, że sporo się główkowałam wcześniej jak do niej się zabrać.
Wszystkie kiecki z tiulem to idealny materiał pod steamer. Ja mam jeszcze jedno zastosowanie do tego urządzenia, a mianowicie firanki!


To kto nie lubi prasowania firanek rączka w górę? Co prawda ja nie posiadam w domu firanek, gdyż nasz synek ma uczulenia na roztocza kurzy domowego, a firanki to potencjalne "zbieracze kurzu". Natomiast u moich rodziców jest ich dostatek i wyprasowanie ich nie jest łatwe, tym bardziej tych delikatnych, zwiewnych. Steamer radzi sobie super! Wieszamy nasze pogniecione firanki na okna i #zparąwręku prasujemy!




Jeżeli odświeżacie swoje ubrania w pralce, to takie urządzenie jest jak najbardziej dla Was, chociażby dlatego by zachować ich dobry wygląd na dłużej. Wiadomo, częste pranie nie służy naszym ubraniom, nawet jeżeli mowa tutaj tylko o delikatnym praniu, by je odświeżyć. Nie zrobiłam zdjęcia przed i po, jak to wygląda, ale to tylko dlatego iż jestem poza domem ciągle, i nie mam ze sobą aparatu, byście ten efekt zobaczyli. Natomiast zapewniam Was, że przy leciutkich materiałach do chwileczka by ładnie wyglądały, przy np. męskiej koszuli troszkę dłużej, ale da się ją wyprasować parą jak najbardziej.

Natomiast jeżeli lubicie koszule wyprasowane na 'żyletę", to niestety żelazko musi pójść w ruch. Mi o wiele wygodniej prasowało się parą rękawy od koszuli, co żelazkiem zawsze sprawia mi problem.


Myślę że i dla faceta taka parownica nie powinna być wyzwaniem ;) Bo przecież faceci mają więcej Pary w ręku!

Sporo osób pytało się mnie, czy taka parownica może zastąpić żelazko....ja osobiście uważam, że od biedy może, natomiast dla mnie bardziej jest ona takim uzupełnieniem żelazka, kiedy to nie chcemy prasować a bardziej odświeżyć ubranie, kiedy mamy materiały delikatne i boimy się użyć do nich żelazka. Jako urządzenie do odświeżania w domu i zabijania bakterii. Więc nie jako zastąpienie żelazka, a uzupełnienie. Oczywiście w podróż kiedy gdzieś jedziemy jak najbardziej nam się sprawdzi. Ja jestem zadowolona z efektów jakie uzyskuję.


Co myślicie o tym urządzeniu? Sprawicie sobie takie?

Monika❤





44 komentarze:

  1. Myślę,że takie urządzenie to fajna sprawa,ale ja jednak zostanę przy tradycyjnym żelazku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne urządzenie jako dodatek do żelazka ;)

      Usuń
  2. ja mam wiele bardzo cienkich bluzek i do wyprasowania w nich wygnieceń to urządzenie byłoby dla mnie idealne. marzę o steamerze.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna sprawa! myślę że u mnie parownica by się sprawdziła, szczególnie, że żelazka używam tylko od okazji, a czasem jednak przydało by się coś na szybko wyprostować :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze się zastanawiałam, jak działają te steamery. I teraz już wiem :P dzięki :)
    Szkoda, że nie mogą zastąpić żelazka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się być fajnym uzupełnianiem do żelazka, zwłaszcza w nagłych wypadkach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie bardzo mnie kusi to urządzenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna sprawa. Chętnie bym kupiła

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wpis, zawsze mnie ciekawiło czy takie wynalazki działają, zawsze trochę sceptycznie się do nich podchodziłam

    OdpowiedzUsuń
  9. Szukam inspiracji na prezent dla narzeczonej na tych blogach, ale tego się nie spodziewałem... czego to nie wymyślą...

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna sprawa jako ciekawostka lub dodatek. Jednak żelazko to żelazko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że nie może zastąpić całkowicie żelazka. Tak bardzo nie lubię prasować! Kiedy tylko mogę wykorzystuję "parownicę" ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mąż obiecał kupić mi go na urodziny :) już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się kiedyś takim podobnym poparzyłam...

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest bardziej zabawka, niż takim czymś prasować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam,ze pierwszy raz spotykam sie z takim urzadzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo przydatna zabawka w moim domu :) używam często

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie sie to prezentuje,pomysle o tym

    OdpowiedzUsuń
  18. Taka zabaweczka, kuszaca :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super sprawa. Muszę koniecznie spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  20. ale fajne urzadzenie:) a drogie takie cos?

    OdpowiedzUsuń
  21. myślę nad zakupem już długi czas, bardzo fajny sprzęt :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Warte kupna, trzeba będzie się zaopatrzyć

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam mnóstwo delikatnych bluzek i sukienek. philips sprawdza się u mnie bardzo dobrze

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba nie dla mnie takie gadżety :D

    OdpowiedzUsuń
  25. co za super pomysł:) na stancje idealnie, a nie zalazka

    OdpowiedzUsuń
  26. Oi przydałby się taki sprzęt

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Miki , Blogger