LIQUID SKIN CZYLI KLEJ NA RANY



Skaleczenia, zadraśnięcia i obtarcia u mnie są na porządku dziennym, czemu? Bo jestem matką 6-cio latka! Oczywiście sama również czasami przez nieuwagę ulegam delikatnym skaleczeniom. Co wtedy powinnam mieć pod ręką? A no oczywiście plaster! I oczywiście będzie o plastrze, ale nie takim tradycyjnym.
Plaster w płynie to dla mnie zdecydowanie coś nowego, coś ciekawego. Zastanawiałam się na samym początku jak ten produkt faktycznie się sprawdzi. Czy zda egzamin?

OD PRODUCENTA
______________________________________________________________
LIQUID SKIN jest klejem medycznym zapewniającym przeźroczyste i elastyczne uszczelnienie ochronne. Opatrunek ten jest w 100% wodoodporny i dzięki temu chroni ranę przed bakteriami i brudem. Jest opatrunkiem łatwym w użyciu.
Nałożony na ranę lub skaleczenie skleja zranione miejsce momentalnie tamuje krwawienie. Nie spływa i jest odpowiedni do stosowania na obszarach skóry narażonych na zginanie. Klej na rany i skaleczenia umożliwia nam normalną, codzienną aktywność pomimo doznanego urazu. Możemy po kilku chwilach wrócić do przerwanej czynności zapominając o potrzebie ciągłej wymiany plastrów. Rana goi się, klej utrzymuje się na skórze do 5 dni i sam wykrusza się w naturalnym procesie. W razie skaleczenia należy nanieść na zranioną skórę cienką warstwę kleju za pomocą aplikatora, który znajduje się na końcu pipety. Czas schnięcia zależy od grubości nałożonej warstwy i wynosi od 30 sekund do kilku minut.

Jako pierwszy testujący to oczywiście mój syn, no bo kto inny? Niewielkie otarcie, czyli krew się nie lała, ale mój synek to mały panikarz i rankę trzeba oczywiście opatrzyć. Oczywiście było zdziwienie pacjenta, "mamo ale to nie plaster', "czy to krem?', 
Natomiast ranka została "zaklejona', a schnięcie produktu wyniosło  w granicach 4 minut, czy nawet lekko więcej. 
W tym wypadku niestety muszę stwierdzić, nie najlepiej jak opatrunek dla ruchliwego malucha, bo trzeba czekać, nie dotykać. 
Zasychanie dla mnie to pierwszy minus, i nawet mówiąc o sobie. Bo powiedzmy obetrzemy sobie kostkę, co miało jakiś czas temu u mnie miejsce i stosując ten plaster w płynie przez kilka minut nie możemy buta założyć, co w przypadku tradycyjnego plastra naklejamy i idziemy.  
Natomiast kiedy już zaschnie przyznać muszę dużego plusa trzyma się super, nie przeszkadza w funkcjonowaniu, a i jest niewidoczny. 
Czyli przy skaleczeniu na dłoni świetna sprawa!
Nie przemaka pod wpływem wody, nie odlepił mi się podczas zmywania naczyń. Tak więc prócz tego minusa za zasychanie kolejnych nie znajduję aktualnie. 

Produkt po czasie sam się wykrusza po troszku, a ranka jest już lekko zasklepiona. 






Myślę, że produkt godny sprawdzenia. Coś nowego, innego niż tradycyjny plaster. Niewidoczny i odporny na wodę. 


Mieliście okazję używać takiego plasterka w płynie #LiquidSkin

Monika❤





10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wynalazek, na pewno nie raz się przyda nie tylko dziecku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już o tym produkcie. Na pewno nieraz okaże się przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ekstra, nigdy nie słyszałam o takim opatrunku w płynie, muszę dołączyć go do swojej apteczki

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy produkt, chętnie spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze słyszę o czymś takim, warto sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
  6. dość ciekawy, nie słyszałam jeszcze o takim

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz spotykam się z takim rodzajem produktu. Chetnie kupię

    OdpowiedzUsuń
  8. wow, pierwszy raz takie coś widzę

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Miki , Blogger